Trzy prezenty od serca

W poszukiwaniu idealnego prezentu jesteśmy gotowi przemierzyć kilometry,  wydeptując posadzkę w centrum handlowym, stać kilkanaście minut w zbyt długiej kolejce i dorobić się odcisków na palcach, wpisując w wyszukiwarkę coraz to nowe pomysły na podarunek. Wszystko po to, by ujrzeć na twarzy bliskiej osoby zachwyt i błysk w oku. Dzisiaj proponuję trzy (a nawet cztery ) prezenty od serca, które wzruszają i cieszą, bo tak jest właśnie z prezentami, które wykonujemy własnoręcznie. Czas, pomysł, praca i mnóstwo dobrych myśli zapakowanych w jedno małe pudełeczko.

puszka pierniczków

Mała puszka (Tiger – 6zł) wypełniona po brzegi własnoręcznie ozdobionymi pierniczkami to świetny pomysł na mikołajkowy podarunek. Z lukrem królewskim pracuje się niezwykle przyjemnie i nie potrzeba wielkich umiejętności, żeby nadać pierniczkom odświętnego wyglądu. Przepis na lukier wzięłam z niezawodnych Moich Wypieków.

Kolejnym pomysłem są bombki choinkowe, które możemy sami wykonać. Wystarczy kupić pustą, nieozdobioną bombkę (moje są z Auchan  2,5 zł/szt) i albo wrzucić do niej confetti/ srebrne gwiazdki/ kolorowe piórka albo nakleić na nią naklejki. Otwór w bombce jest niestety dość wąski, więc nie wszystkie ozdobne rzeczy się nadają.
Jedną z bombek ozdobiłam kolorowymi naklejkami – serduszkami, drugą wypełniłam cekinami i nakleiłam na nią naklejkę, która przeznaczona była do naklejania na szybę. Potem wystarczy dobrać pasujące wstążeczki i prezent gotowy !

własnoręcznie wykonane bombki świąteczne

Trzecim prezentem są czekoladki, które bardzo łatwo się robi, a za każdym razem wywołują niedowierzanie i trzeba kilka razy zapewniać, że na pewno wykonaliśmy je sami 🙂

domowe czekoladki świąteczne

Najpierw oczywiście musimy zaopatrzyć się w formę silikonową do czekoladek. Jedną mam z Silikomart, drugą nabyłam w Ikei (te większe czekoladki). Obie się sprawdziły, choć z tą pierwszą pracuje mi się  lepiej 😉
Roztapiamy tabliczkę czekolady w kąpieli wodnej, lejemy odrobinę czekolady na dno i brzegiem łyżeczki rozcieramy czekoladę po bokach. W ten sposób otrzymujemy „kubeczek”. Wstawiamy formę do lodówki, najlepiej na małej tacy, żeby trzymała formę.  Po 20 min. (jestem niecierpliwa) wyjmujemy formę i wypełniamy czekoladki nadzieniem. I tu ogranicza nas tylko wyobraźnia. W świątecznej wersji mogą znaleźć się kawałki (cała się nie zmieści) suszonej śliwki moczonej przez noc w rumie (pycha!), masło orzechowe, nutella (dla mnie za słodka). Ja w tym roku wypełniłam czekoladki masłem z prażonych migdałów (Primavika) do której dodałam pokruszone pierniczki. Czekoladki można wypełnić również dowolną galaretką (wtedy lepiej dłużej je chłodzić i zrobić grubsze ścianki) albo mąką kokosową połączoną z olejem kokosowym i syropem klonowym.

Po ponownym schłodzeniu wyjmujemy formę i wylewamy czekoladę na wierzch, tworząc tym samym dno czekoladek. Wyrównujemy powierzchnię i znów schładzamy. Gdy są już gotowe, delikatnie odchylamy brzegi wokół czekoladki i wypychamy palcem czekoladkę. Taadam, gotowe.

korzenne czekoladki

Możesz również połączyć czekoladki, pierniczki i inne kupne słodycze i stworzyć z nich puszkę wypełnioną słodkościami.  Ja dorzuciłam jeszcze tzw. kulki mocy, czyli namoczone daktyle zblendowane z kakao, masą z prażonych migdałów i szczyptą kawy. Obtoczyłam je w cukrze pudrze, by pasowały do świątecznego klimatu.

Słodkie drobiazgi znajdują się w papilotkach, puszka jest po kupnych czekoladkach, można więc ją dowolnie ozdobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *